Małe dzieci mały problem…

Istnieje polskie przysłowie, które mówi, że małe dzieci to dla rodziców mały problem a duże dzieci, to duży problem. Jako matka dorastającego teraz chłopaka z całą pewnością mogę powiedzieć, że jego to zupełnie prawda. Ale od początku. Kiedy mój syn był mały bardzo dużo uwagi trzeba było mu poświęcić. Dmuchaliśmy na niego i chuchaliśmy aby tylko nie stała mu się najmniejsza krzywda. Nie mogę powiedzieć, że był to łatwy czas, ponieważ całe dnie i noce byłam z nim. Cały czas musiałam go doglądać i uważać, aby nic mu się nie stało. Był to w jakimś sensie problem, ponieważ każdy potrzebuje czasu dla siebie a ja jako matka nie mogłam pozwolić, aby coś się mojemu dziecku stało. Jednak teraz, z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że był to najlżejszy czas w jego i moim życiu. Kiedy bowiem mój syn wkroczył w tak zwany okres dojrzewania, nasze problemu znacznie się powiększyły. Mamy z nim coraz więcej problemów. Rozpoczął on palenie papierosów, co kilka tygodni przyprowadza nam nową dziewczynę i twierdzi, że też to już na pewno ta do końca życia, dodatkowo opuścił się w nauce. Mogę śmiało powiedzieć, że mieliśmy z nim o wiele mniej problemów, kiedy jeszcze był małym chłopcem. Jak widać, polskie przysłowie sprawdza się w stu procentach. Przestrzegam wszystkich rodziców aby byli gotowi, że czeka ich jeszcze wiele ciężkich chwil.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.